[L’espace littéraire, 1955]
Co się dzieje nocą? Na ogół wówczas śpimy. Dzień korzysta z nocy, by za pomocą snu usunąć noc. Spanie należy do porządku tego świata, jest musem, śpimy zgodnie z powszechnym prawem, które uzależnia naszą dzienną aktywność od nocnego spoczynku. Czekamy na sen, i sen nadchodzi; między nim a nami istnieje coś na kształt paktu, traktatu bez tajnych klauzul, i jasne jest, że dzięki tej umowie sen przestaje być niebezpieczną i zachwycającą potęgą; obłaskawiony, przeobraża się w instrument skutecznego działania. Oddajemy się mu, ale tak, jak pan powierza siebie wiernemu niewolnikowi. Sen to prosta czynność, otwierająca przed nami kolejny dzień. Spać - oto godny uwagi dowód naszej przytomności (vigilance). Jedynie głęboko śpiąc jesteśmy w stanie wymknąć się temu, co tkwi w głębi snu. Gdzie tu noc? Nie ma już nocy.
Faktyczność snu jest wydarzeniem w porządku historii, natomiast spoczynek dnia siódmego należy do porządku kreacji. Kiedy ludzie przekształcają ją w zwykły sen, noc już nie jest nocną afirmacją. Śpię, lecz suwerenne „ja" góruje nad tą nieobecnością, podporządkowuje ją sobie i uważa za swe dzieło. Śpię, ja osobiście i nikt inny - toteż ludzie czynu, bohaterowie historyczni, dumni są ze swego mocnego snu, z którego się budzą bez szwanku. Dlatego też w normalnych okolicznościach życiowych sen, choć nas niekiedy zdumiewa, nigdy nie jest skandalem. Jesteśmy zdolni wyłączyć się z codziennego zgiełku, z powszednich trosk, ze spraw tego świata, uciec od samych siebie i nawet od pustki, ta zdolność zaś jest oznaką naszej suwerenności, prawdziwie ludzkim świadectwem naszej zimnej krwi. Trzeba spać, nakazuje sobie świadomość, choć polecenie, by wyrzec się dnia, tkwi u podstaw rozkładu dnia.
Sen przekształca noc w możliwość. Przytomność jest uśpiona, gdy nadchodzi noc. Kto nie śpi, nie może być przebudzony. Przytomność wcale nie polega na ustawicznym czuwaniu, bo zmierza ku p r z e b u d z e n i u , które stanowi jej istotę. Nocne eskapady, zamiłowanie do włóczęgostwa, gdy świat oddala się i zamiera, a nawet uczciwe zawody, które trzeba uprawiać nocą, budzą podejrzenia. Sen z otwartymi oczyma to anomalia, symbolicznie ukazująca, czego nie akceptuje powszechna świadomość. Ludzie, którzy sypiają źle, zawsze wydają się mniej lub bardziej winni. Z jakiego powodu? Przywracają nocy obecność. […]
przełożył Tadeusz Komendant
Tekst według wydania: M. Blanchot, Sen, noc, przeł. A. Sosnowski, "Literatura na Świecie", nr 10, 1996, s. 44-45.





