[L'Entretien infini, 1969]
[…] Myśl Nietzschego pozostaje związana z nihilizmem; ów termin Nietzsche przejął zapewne, w znaczeniu ironicznym, od Paula Bourgeta1, tym niemniej przebadał go z zapałem i z trwogą, raz wyrażając się w sposób prosty i radykalny, a innym razem podchodząc doń z wahaniem i niepewnością, w myśli niemożliwej do pomyślenia, słowem: stanowiącej jakby skrajność, której nie można przekroczyć, a zarazem jedyną drogę rzeczywistego przekroczenia i zasadę nowego początku. Owych wahań nie można przypisać jego zmiennemu geniuszowi, "krótkotrwałym przyzwyczajeniom". Stanowią one sens tej myśli. Z pewnością, na pytanie: czymże jest więc nihilizm? można odpowiedzieć bez trudu, a Nietzsche przedstawił wiele jasnych odpowiedzi, na przykład tę: "że najwyższe wartości tracą wartość". W sposób nie mniej jasny ukazał źródło tego upadku wartości: "Bóg umarł". To dramatyczne zdarzenie, któremu nadał swego rodzaju nużący rozgłos, nie odnosi się wszakże do zjawiska osobistej niewiary. Chrystianizm Kierkegaarda, a w większym stopniu Dostojewskiego, jak również ateizm Nietzschego czy młodego Marksa ("Nienawidzę wszystkich bogów") należą do tego zwrotnego punktu historii świata, z którego wycofało się światło boskości. Bóg umarł: Bóg, to znaczy Bóg, ale również wszystko to ,co natychmiast usiłowało zająć jego miejsce - ideał, świadomość, rozum, pewność postępu, szczęście mas, kultura; jednakże wszystko to, co ma jakąkolwiek wartość, nie ma żadnej własnej wartości; nie istnieje nic, na czym człowiek mógłby się oprzeć, nic, co miałoby jakiekolwiek inne znaczenie, aniżeli to nadawane mu bez końca.
Ta analiza stała się tak bardzo znana, że nie jest już w stanie nas poruszyć,. Czymże byłby nihilizm? Zwykłym humanizmem! uznaniem faktu, że odtąd człowiek - pozbawiony ideału sensu absolutnego pojętego wedle modelu Boga bądź odeń uwolniony - ma tworzyć świat, a przede wszystkim nadawać mu sens; jest to zadanie ogromne i oszałamiające. Z radością, którą jemu tylko było dane w pełni odczuć i wyrazić, Nietzsche dostrzegł w tym nieskończonym ruchu negacji, pozbawiającym nas jakiejkolwiek mocnej podstawy, otwarcie na stającą się nagle bezgraniczną przestrzeń poznania: " w końcu ukazuje się nam widnokrąg znów wolnym (…), każdy hazard poznającego jest znów dozwolony, morze, nasze morze znów stoi otworem (…)". "Jest jeszcze nowy świat do odkrycia - i więcej niż jeden! Na okręty filozofowie!"2. Całe strony można by zapełnić cytatami. Nietzsche jest niestrudzony w wyrażaniu tego szczęścia poznawania i poszukiwania w sposób wolny, w nieskończoność, na chybił traf, nie mając nieba za granicę ani nawet prawdy, prawdy nazbyt ludzkiej, za miarę. Nie można go czytać, nie zostawszy wraz z nim porwanym przez czysty ruch tego poszukiwania. Dyskredytuje go jednak fakt, że stał się niewrażliwy na ów ruch, który w żadnej mierze nie odwołuje się do jakiegoś niewyraźnego, irracjonalnego poznania, ale stanowi afirmacją wiedzy ścisłej, "jasnej, przejrzystej, męskiej", znajdującej swój wyraz przede wszystkim w naukach przyrodniczych. "I właśnie dlatego: niech żyje fizyka! A bardziej jeszcze, to, co nam każe do niej dążyć: nasza uczcziwość!".
Oto więc pierwsze przybliżenie nihilizmu: nie jest on doświadczeniem jednostkowym ani doktryną filozoficzną czy też złowieszczym światłem rzuconym na naturę ludzką, wiecznie skazaną na nicość. Jest on zdarzeniem, które miało miejsce w historii i które jak gdyby jest lnieniem się historii, chwilą, gdy zmienia ona swój kierunek, zdarzeniem określonym przez ów negatywny rys: że wartości same przez się nie mają już wartości, jak i przez ów rys pozytywny: że po raz pierwszy przed poznaniem otwiera się nieskończony horyzont - "wszystko jest dozwolone". Gdy zanika autorytet wartości, owo dane człowiekowi przyzwolenie oznacza przede wszystkim, że dozwolone jest poznawać wszystko, że nie istnieją granice dla ludzkiej aktywności: jakbyśmy "mieli przed sobą ląd nieodkryty jeszcze, którego granic nikt jeszcze nie przejrzał, jakiś poza obręb wszystkich dotychczasowych lądów i zakątków ideałów, świat tak przebogaty w to, co piękne, obce, pytania godne, straszliwe i boskie (…)"3. […]
przełożył Paweł Pieniążek
Tekst według: Maurice Blanchot, Przekroczenie linii, przeł. P. Pieniążek, „Hybris. Internetowy magazyn filozoficzny”, nr 1. Pelan wersja znajduje się tutaj.





